/ Baza Książek / John Ringo / Tam będą smoki

Tam będą smoki (There Will Be Dragons)

Autor:John Ringo

Wydawnictwo: ISA

Rok wydania: 2005

Seria: Wojny Rady

Tom: 1

ISBN: 83-7418-053-6

Liczba stron: 444

Opis

W przyszłości nie ma trudu, wojen, chorób i przedwczesnej śmierci. Chorych leczą nanity, replikatory produkują żywność, a dzięki teleportacji w każdej chwili można przenieść się do dowolnego miejsca na ziemi. Dzieci rodzą się w pęcherzach siłowych, bawią się, przenosząc góry, i dorastają, surfując na nartach energetycznych przez powierzchnie oceanów. Dowolnie kształtuje się ciała, wedle kaprysów nadając im formę delfinów, krasnoludów, smoków czy płaszczek zaprojektowanych z myślą o badaniu morskich otchłani. Jako zwierzęta domowe trzyma się olbrzymie koty i latające, upierzone jaszczurki. Chcieć, równa się mieć. Choć liczba ludności spadła, świat jest rajem, a ludzie bogami. I nagle, w jednej chwili, wszystko się kończy. Członkowie Kierującej Siecią Rady wszczyna wojnę. Pomiędzy sobą. Ludzie, którzy nigdy nie zaznali wysiłku i bólu, muszą nagle zacząć walczyć o przetrwanie. A pogoda, po tysiącleciach ograniczania przez siły, którym nie mogła sprostać, znów dowiodła swej potęgi. Jednak na całej ziemi istnieją rozproszone grupy, które potrafią przetrwać Upadek. Z nieskończonym luksusem wiąże się nieskończona nuda, więc niektórzy wrócili do naturalnego życia z ziemi i roli. Rekreacjoniści tworzyli fantazje przeszłości, gdy nagle nadszedł ich czas. W wiosce Ravens Mill Edmund Talbot, mistrz kowalski i wytrawny historyk, przekonuje się nagle, że na jego głowę spadają wszystkie problemy świata. Napływają uchodźcy, pola są zalane, w lasach grasują bandyci, a co najdziwniejsze, z pomocą pojawia się Bast, leśny elf. Równocześnie jego była żona wraz z córką przedzierają się przez opustoszałe ziemie, a wrogowie, starzy i nowi, zbierają się niczym hieny wokół rannego lwa. Jednak hieny nie wiedzą, że choć lew może i jest stary, daleko mu do śmierci. A w przeszłości kryje się tajemnica, która czeka na ujawnienie. Nie wszystko złoto, co się świeci. Nie każdą szpetotę widać w świetle dnia. A przebrania są tylko czasowe. Wejść w drogę Edmundowi Talbotowi to pewna śmierć.

Komentarze

//
Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
X